Nasze tematy

Artykuły

Czar potłuczonego szkła Marty Klonowskiej

Wystawa „Szklana menażeria” w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku bije rekordy popularności. Mieszkająca na stałe w Niemczech polska artystka dostrzegła piękno i potencjał w połamanych i potłuczonych kawałkach szkła i tworzy z nich jedyne w swoim rodzaju stworzenia. Na łamach „Szkła i Ceramiki” Marta Kolonowska opowiada o dzieciństwie, inspiracjach, podjętych decyzjach i procesie twórczym.

Od początku
Od wczesnego dzieciństwa dużo rysowałam. Byłam uzdolnionym dzieckiem, zawsze malowałam i rysowałam o wiele więcej niż moi rówieśnicy. Kiedy miałem 8 lub 10 lat, przygotowywałam dla całej rodziny prezenty świąteczne z plasteliny, lepiłam grupy oryginalnych postaci, np. całą rodzinę ogórków z choinką, a wszystko to zanurzone w wodzie w słoiku do wekowania. Pracę zatytułowałam Wigilia kwaszonych ogórków. Już wtedy miałam potrzebę tworzenia czegoś niezwykłego, zaskakującego i trochę tajemniczego. Miałam to ogromne szczęście, że od dzieciństwa ktoś dla mnie miał czas. To była moja babcia. Była fantastyczną kobietą, szalenie oczytaną, lubiącą kulturę. Była dla mnie ikoną. Gdy miałam 6-7 lat prowadziła mnie do Muzeum Narodowego i Etnograficznego w Warszawie. Jestem pewna, że bywanie w muzeach, na wystawach, koncertach, w teatrze rozwija ducha, rozszerza horyzonty, uczy tolerancji, poszanowania drugiego człowieka i jego zdania.

Studia Rozpoczęłam studia na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu na Wydziale Ceramiki, ale w zasadzie do zajęć z ceramiki nie doszło, bo pierwsze 2 lata nauki były ogólne. Zajmowałam się wtedy rysunkiem, grafiką i malarstwem. Później z koleżanką wyjechałyśmy do Düsseldorfu studiować na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. Był to całkiem inny świat, nowa rzeczywistość. Myślałam, że tak jak w Polsce będziemy chodzić na zajęcia, zdawać egzaminy, a okazało się, że student jest tam pozostawiony sam sobie, ale jest to bardzo ważne, bo uczy samodzielności, obrania własnej drogi w twórczosci. Był to jednak cenny czas, profesorowie i studenci pochodzili z różnych krajów, mówiłyśmy, że nie musimy nigdzie jeździć po świecie, bo świat i inne kultury przyjechały do nas. Uczelnia skłaniała do dużej samodzielności i zastanowienia się nad tym, co ja właściwie chcę robić w życiu i czy w ogóle ma to być sztuka? A jeżeli sztuka, to co w tej sztuce? 

Cały artykuł dostępny jest w nr 1/2025 "Szkła i ceramiki".  Zamów już teraz 

Zdjęcie:  Małpy, wg Baburnama, szkło na konstrukcji metalowej. Małpa siedząca wym.: 65 × 83 × 60 cm, małpa stojąca wym.: 67 × 95 × 38 cm, 2025. Fot. Szymon Wykrota

Wróć
W najnowszym numerze
1 / 2026
linia Magdalena Gazur – trendsetterka bolesławieckiej ceramiki
linia Podróż śladami porcelanowej litofanii
linia Szepty ziemi. Lokalny surowiec w praktyce ceramicznej
linia Krąg osobisty – dialog artystyczny na ceramicznych paterach
linia „Dom”. Wystawa ceramiki litewskiej w Gdańsk
linia Historia dekorowania polskiej porcelany metodą kalkomanii w latach 1890–1950
linia Światło „Zawiercia”. Wybrane przykłady szkła oświetleniowego w stylu art déco z huty szkła w Zawierciu
linia Szkliwa dla praktyka – na przełaj przez naukę i technikę. Język tlenków i mapy możliwości
linia Pigmenty ceramiczne. To one zmieniły porcelanę
linia Fajans pomorski. Dialog kultur utrwalony w ceramice regionu
więcej
  linia Newsletter

Chcesz być na bieżąco informowany o aktualnych wydarzeniach i artykułach? Zapisz się do newsletter.

Oświadczam, że zapoznałem się i akceptuję: Polityka prywatności