Nasze tematy

Artykuły

Holenderskie flizy – małe ceramiczne dzieła sztuki

Holenderskie fajansowe płytki ścienne przez prawie trzy stulecia cieszyły się ogromną popularnością w całej Europie. Ceramiczne białe kwadraty malowane w kobaltowe i manganowe wzory zdobiły wnętrza zarówno zwykłych holenderskich domów, jak i bogatych kamienic oraz europejskich zamków i pałaców.

Z a każdym razem, gdy biorę w dłonie biało-niebieską ceramiczną płytkę, wyruszam w niesamowitą podróż. Moja wyobraźnia przenosi mnie do niewielkich holenderskich warsztatów, w których przez cały dzień trwa intensywna praca. Widzę ludzi w mozole przygotowujących surowce, strzegących ognia wpiecu, przygarbionych i skupionych malarzy, którzy w świetle dnia lub blasku świec dekorują setki płytek według powtarzalnych wzorów. Widzę odpływające statki wiozące tysiące fliz do europejskich portów, a później ludzi rozładowujących towar na portowych nabrzeżach i kupców, do których trafią za chwilę przywiezione z Holandii ceramiczne skarby…

Dziś wszystko jest proste. Możemy korzystać z dobrodziejstw techniki i elektryczności, z łatwo dostępnych surowców. Choć trzy wieki temu proces produkcji niewiele różnił się od dzisiejszego, wytworzenie milionów płytek, które opuściły Holandię na przestrzeni wieków, było nie lada wyzwaniem.

Flizy wyrabiano z oczyszczonej gliny, którą wałkowano na stole posypanym piaskiem, by nie przywarła do blatu. Następnie w specjalnych prowadnicach za pomocą wałka wyrównywano jej grubość, a na powstałym plastrze umieszczano ramkę z gwoździkami na rogach i wycinano docelowy kształt. Gwoździe wbijane w glinę stabilizowały ją, co pozwalało na precyzyjne cięcie krawędzi. Dziurki po tych gwoździach nie były wypełniane i wprawne oko współczesnego obserwatora z pewnością wypatrzy je na płytkach. Dziś to właśnie te dziurki pomagają historykom sztuki datować powstanie płytki, ponieważ w różnym czasie stosowano różną ilość gwoździ w ramkach. Na płytkach wykonanych do 1635 roku znaleźć można aż 4 otwory w rogach, na późniejszych, wyprodukowanych do 1863 – 2 lub 3 otwory, a na flizach powstałych później – nie ma ich już wcale ...

Cały artykuł dostępny w nr. 2/2023 "Szkła i ceramiki". Zamów już teraz

Wróć
W najnowszym numerze
2 / 2024
linia Ceramiczne podróże prof. Ireny Lipskiej-Zworskiej
linia Wojciech Olech. Tytan pracy
linia Po_kłosie. Stanisława Brach
linia Szklane „eksperymenty” w Krakowie
linia Porcelanowy świat Johanna Joachima Kaendlera
linia Jan Sylwester Drost (1934-2024). – In memoriam
linia Tadeusz Bąbel. Garncarz z Kątów Denkowskich
linia Szkło unikatowe w twórczości Krzysztofa Henisza
linia Ckliwie na szkliwie – osobista kolekcja wspomnień na ceramicznych talerzach
linia Masterclass. Płynący Kamień – pâte-de-verre Natalia Komorowska
więcej
  linia Newsletter

Chcesz być na bieżąco informowany o aktualnych wydarzeniach i artykułach? Zapisz się do newsletter.

Oświadczam, że zapoznałem się i akceptuję: Polityka prywatności