Galeria Stara Łaźnia w Zawierciu jest jednym z nielicznych miejsc w Polsce, w którym można podziwiać stałą wystawę szkieł kryształowych produkowanych w zawierciańskiej hucie szkła. Pośród wielu z kilkuset eksponatów znaleźć można przykłady genialnej myśli projektowej zawierciańskich dizajnerów, którzy w drugiej połowie XX wieku, a więc w okresie, kiedy w Polsce działały ośrodki wzornictwa przemysłowego na najwyższym światowym poziomie, kierowali wzorcownią jednej z najważniejszych hut szkła w kraju.
W 2022 roku, dzięki projektowi „Ikona designu niedocenionego. Maria Słaboń – szkło kryształowe”, udało się przybliżyć sylwetkę projektantki, która przez 40 lat nadawała wzorniczy kierunek huty. Wiele z jej projektów wpisało się w kanon „kryształowego” zdobnictwa. Podczas miesięcy pracy z panią Marią przeprowadziłyśmy wiele rozmów, dzięki którym wniknęłam w fascynujący świat zawierciańskiej wzorcowni. Zapiski z tych spotkań i rozmów złożyły się na wywiad – opowieść o fascynacji, pracy, codzienności i… życiu.
→ Karol ina Kindler-Skowronek: Szkło to fascynująca materia, bardzo trudna, wymagająca. Sama jestem projektantką i twórczynią działającą z tym materiałem i wiem, że szkło nie wybacza błędów. Jest medium zabierającym duszę. Gdy ktoś zacznie z nim pracować, to zawrze nawet pakt z diabłem, aby móc nadal to robić. Jak szkło pojawiło się w Pani życiu?
→ Maria Słaboń: Moje spotkanie ze szkłem zaczęło się bardzo wcześnie – właściwie już w dzieciństwie. Wychowałam się w domu, w którym ten materiał był czymś naturalnym i obecnym na co dzień. Mój tato pracował jako hutnik szkła i to on wprowadził mnie w ten niezwykły świat. Był człowiekiem niezwykle dokładnym, wiernym przedwojennym zasadom rzemiosła, w których precyzja i szacunek do detalu miały fundamentalne znaczenie. Z biegiem lat zrozumiałam, że szkło przechowuje w sobie ślad każdego człowieka, który uczestniczył w jego tworzeniu. Ma w sobie coś z ludzkiej duszy – choć nie każdy potrafi to dostrzec. Kiedy sama rozpoczęłam pracę zawodową, mój ojciec był już na emeryturze, jednak obrazy z dzieciństwa pozostały we mnie bardzo żywe.Często zabierał mnie do huty, gdzie mogłam obserwować, jak rodzi się szkło. Pamiętam żar pieca i ludzi pracujących przy nim w skupieniu, nabieranie rozgrzanej masy, którą formowano oddechem, rozdmuchiwanie bańki, zapach palących się form, do których trafiało szkło, w których nabierało ostatecznego kształtu.
Cały artykuł dostępny jest w nr 2/2026 "Szkła i ceramiki". Zamów już teraz
Zdjęcie: Kryształowe – wazon, misa i karafka, lata 80. XX wieku. Galeria Stara Łaźnia w Zawierciu. Fot.: Dariusz Kindler
Każdy fragment ma znaczenie – wywiad z prof. Mirosławem Kocińskim
Sylwetka Władysława Garnika
Maria Słaboń. 40 lat zapisane w szkle
Uwięzione w świetle — Maciej Zaborski
Litofanie i Formy Bio-Logiczne
Między kontrolą a przypadkiem. Katarzyna Krej
Ontologie formy. Dialog ceramiki i malarstwa – wywiad
Elżbieta Piwek-Białoborska (1922–1989). Ceramika – forma – dekoracja
Płynny dialog – zanurzenie i przepływ
Sztuka higieny. Lampy katalityczne